Dawaj tego buta! Pan tu nie stał!

Była taka gra planszowa „Kolejka” i odniosła nawet sukces, nie grałem, widziałem, dotykałem, ciekawe to było. I takie mnie  skojarzenie naszło  z tym co zobaczyłem owego dnia. A zadziała się ta sytuacja  w Lidlu, jakiś czas temu – śniegi i mrozy już były. Ja na przymusowym urlopie -  gdy się okazało, że po przyjeździe do pracy, pracy po prostu nie ma. Trudno czasem i tak bywa. Ale wracając do wątka:

Zajeżdżam  na  parking marketu, licząc w myślach ile razy zdołam zatankować zanim stan konta będzie wynosił 00,00 – debet, ale do wątku, no już:

Sceny dantejskie po prostu, przepychanki, na chwile przed otwarciem, promocja jakaś – myślę,  SALE rzucili, wyprzedaż w sensie. Podchodzę. Akurat wrota marketu się roztworzyły, biegną.

Ludzie biegną, sztuk dwadzieścia parę, biegną sprintem, ślizgają się miedzy regałami, jeden zahaczył o karton z bananami. Drugi przywalił w wolnostojący wózek z napisem SUPER PROMOCJA  z serami do degustacji. Ale nie, nie po sery biegną, komedia Panie.

Chwytam za wózek, pcham, myśląc na co mi on, przecież teraz oszczędzać muszę, może bułkę chociaż z parówką kupie ( to był ten czas gdy jeszcze miałem zachcianki na mięcho), dobiegli.

Przepychają się, rozpychają, krzyki jakieś – Dawaj buta! Pan tu nie stał!

Jasne że nie stał, wszyscy biegli – pomyślałem.

Buta? Michael Jordan? Limitowane? Jaki grzyb? Podchodzę bliżej i wymiękam, żałuje też, że kamery żadnej nie mam żeby to uwiecznić, hit na YouTube murowany, betonowany nawet.

Dopadła się ta zgraja biegaczy halowych i jeden przez drugiego wyrywa sobie buty właśnie, trapery i do biegania też. Koszulki ocieplane, bluzy z kapturem w paski, nie w paski i kolorowe. Co jest?

- Widzisz jak ta ładuje? Z siedem par wzięła i do kasy i na allegro, albo na ryneczek – oświeciła mnie sąsiadka, która też te igrzyska podziwiała z bananem na ustach – Takie ceny, a tydzień temu co było? Dla małej w gazetce sweterek upatrzyłam, same puszyste rozmiary zostały, nie mam takiej siły przebicia. – mówi, gdy mija nas w pospiechu wspomniana zdobywczyni a przy niej mąż, wózek osłania, żeby nikt nie wyrwał zawartości.

Bułki kupiłem, parówki już nie.

Trochę pamiętam te słynne kolejki, tak przez mgłę, matka zabierała mnie na ręce i od świtu stało się w nadziei, że więcej pomarańczy rzucą w osiedlowym blaszaku – spożywczaku. Taki system, taka gra. Co mamy dzisiaj? W co gramy?

Taka scena, ludzie uwolnieni z obozu koncentracyjnego rzucają się jak wygłodniałe zwierzęta na jabłka i chleb, dostarczone przez żołnierzy. Wiem,  przesadzone by to było porównanie, tak się wydrukowało w głowie.  Czy w tym kraju jest już aż tak źle, że wyrywamy sobie buty w markecie, dla tych kilku złotówek? Okazja, rozumiem. Rozumiem też, że ten kraj powoli się wyludnia bo ludzie mają nadzieję.

Na lepsze życie z dala od swoich korzeni i rodzin.

19 komentarzy

  1. ktomasz999 · 31 stycznia 2014 Odpowiedz

    Ludzie pozostają sobą. – Wystarczy iskierka i zachowują się tak, jak trzydzieści lat temu…
    Dla mnie bardziej to smutne, niż śmieszne.
    Pozdrawiam.

  2. ~lamusinska · 31 stycznia 2014 Odpowiedz

    Lidlowe buty do biegania obrosły już legendą. Tyle się o nich dobrego kiedyś nasłuchałam, że sama zamierzałam kupić, ale jakoś zawsze mi do Lidla nie po drodze. Obuwie to bardzo ważna rzecz, zwłaszcza, jeśli się jest „biegaczem halowym” ;) Z jednej strony to śmieszne a z drugiej faktycznie smutne – ludzie muszą sobie jakoś radzić, żeby w tym kraju przeżyć, więc jeśli jest okazja, żeby kupić coś taniej, albo na czymś zarobić, to się na to rzucają…

  3. anna · 31 stycznia 2014 Odpowiedz

    Ha, ha :) Krwiożercze instynkty podczas polowania. :)

  4. ~Szczygi · 31 stycznia 2014 Odpowiedz

    W takich sytuacjach ludziom „odzywają się” pierwotne instynkty. Myślą pewnie: „Nie zdobędę tych 8 koszulek i 6 bluz, nie sprzedam ich, nie zarobię na wycieczkę szkolną dla Marysi” – smutne to, ale prawdziwe.

    Ostatnio w necie dużo na temat tzw. „Polaków biedaków cebulaków” – wszyscy śmieją się z naszych narodowych cech, wyolbrzymiając to zjawisko. Ale czy 60 letni pan Kazimierz chodzi trzeci czy czwarty sezon w niskiej jakości plecionych butach z bazaru i zniszczonej kurtce tylko dlatego, że lubi? Oczywiście żę nie – po prostu nie stać go na wysokiej klasy odzież i inne sprzęty. Trzeba kombinowac.

  5. ~Jej Subiektywność · 31 stycznia 2014 Odpowiedz

    W markecie tuż pod moim blokiem był remont i nowe otwarcie (czyli promocje), że zimno było to w dniu otwarcia popołudniu poszłam makaron kupić, bo blisko. Sodoma i Gomora, ludzie są jak małpy, jeden przez drugiego brali co się dało. Pani przede mną w kolejce kupiła kilkadziesiąt opakowań margaryny, ja bym nawet nie miała gdzie tyle trzymać ;)

  6. ~Joanna Wiśniewska · 1 lutego 2014 Odpowiedz

    O tak, sportowe buty z Lidla ma pół mojej rodziny (tej biegającej), jak rzucą kolejne to tez lecą. Kuzynka posuneła sie nawet do tego, żeby jakiejś pani z kosza gwizdnąć. Przy dziecięcych rzutach nie lepiej. Ale na ten sezon zimowy to dwukrotnie przerabiał mój M. i był w ciężkim szoku co się tam potrafi dziać.

  7. ~paczucha · 2 lutego 2014 Odpowiedz

    Lubię promocje, ale bez przesady:-)

  8. ~Maks · 4 lutego 2014 Odpowiedz

    Mamy XXI wiek i kosmiczne technologie, a ludzie dalej zachowują się jak bydło..

  9. ~K. · 5 lutego 2014 Odpowiedz

    Słyszałam już od wielu ludzi te Lidlowe historie. Ja doświadczyłam podobnej historii, kiedy w dzień dostawy poszłam do jednego z Poznańskich lumpeksów. Co tydzień masa ludzi, którzy zamieniają się na chwilę w zwierzęta. Nie potrafię opisać sytuacji dlatego dodam Ci link, możesz zobaczyć co mam na myśli… http://www.youtube.com/watch?v=C16ciYToLkU

    To jest cholernie niebezpieczny sport.

Zostaw odpowiedź