Tak, byłem na Hobbicie i co mi zrobisz?

Photography is truth, and cinema is truth 24 times per second

Jak co roku ostatnio wybieram sie na Hobbita ( trzeba mi znaleźć kolejną trylogię, te trzy lata to jak z bata strzelił) przez 2 lata jeździłem do Międzyrzecza w tym roku padło na Cinema City w Galerii Focus w Zielonej Górze. Nie zdążyłem kupić coli, popcornu i orzeszków przez te wszystkie promocje. Po prostu musiałem z biletem do kina kupić coś jeszcze. Padło na solidne, zielone, spodnie jeansowe, tak jakoś przypasowały mi do tego filmu.

Nie żebym był fanem Tolkiena i przeczytał wszystkie te opasłe księgi w których wykreował świat niziołków, elfów, shreków czy czego tam jeszcze po prostu tradycji stało się za dość i po raz trzeci miedzy Świętami a Nowym Rokiem zasiadłem w wygodnym fotelu w oczekiwaniu na seans. Trochę się naoczekiwałem, kretyńskie reklamy prawie 25 minut, zapowiedz nowego film z Chyra zapodano mi dwa razy (wtf?!). Jednak mogłem wrócić po cole, popcorn i orzeszki, były reklamy był i czas a wygoda zrobiła swoje i nie chciało mi się już dupy ruszyć – siedziska w CINEMA CITY – GALERIA FOCUS robią dobrze na mój tyłek. Tyle słowem wstępu, a o filmie:

Naczytałem się  recenzji, to zawsze mój błąd, przecież wiedziałem, że i tak pójdę na Hobbita  i tak – bo tradycja, jak co roku miedzy świętami a Nowym Rokiem. A w tych recenzjach-fanatycy Tolkiena kontra takie biedne żuczki jak ja, które pragną raz w roku przeżyć coś ciekawego i kultury niskiej acz popularnej chcą zażywać,  idąc do kina na Hobbita – poszedłem więc.

Poszedłem, zobaczyłem, zwyciężyłem. Dostałem to czego chciałem, dobry kawałek kina, nieźle się bawiłem, zero nudy. Oczywiście, że było  kilka kretyńskich scen… np Legolas walczący z orkiem na przewróconej wierzy, którą ciągle się rozpada w powietrzu. Ów Legolas, ten elfik sprytny, któremu grunt dosłownie znika spod nóg, a on biegnie w powietrzu… tak to przez moment wyglądało, nie po kamieniach tylko w  powietrzu właśnie, jak w kiepskiej grze z początku lat 90tych, Amica 500, Commodore 64 – kojarzy ktoś?… whatever…

Była też np fajna postać, która robiła wszystko żeby  unikać walki i na pewno nie był to ten niziołek-kurdupel Bilbo Baggins. A ta elfica co zakochała się w krasnoludzie to taka całkiem niezła laska, było na czym oko zawiesić tym bardziej że to w 3D. I ten czarownik jeden z drugim.

Było mi dobrze to widzieć, a reszta moich… współwidzów? odniosła podobne wrażenie – im było nawet lepiej bo mieli mnóstwo coli, popcornu i orzeszków. Następnym razem będę wiedział po co są reklamy przed seansem.

Uwielbiam magie kina, wielkiego ekranu, dobrą muzykę filmową a jeszcze lepszą grę aktorską a jeśli ktoś twierdzi, że się na tym nie znam i wydałem kasę na niezłego gniota to kij mu w oku bo ja bawiłem się przednio.

A tak w ogóle to..

Wszystkiego Najbardziej Pozytywnego w 2015 Roku!

uglywriter

14 komentarzy

  1. ktomasz999 · 31 grudnia 2014 Odpowiedz

    Lepszego Nowego Roku też życzę, a przynajmniej nie gorszego…
    Bardzo mi się podoba zwyczaj oglądania Hobbita, czy jakiegokolwiek innego filmu, właśnie przed Nowym Rokiem. Niektórym może się wydawać absurdalny i w tym właśnie tkwi jego piękno.
    Kupuję i pozdrawiam. :)

  2. ~Karola Franieczek · 31 grudnia 2014 Odpowiedz

    Tolkienowskie tomiska przeczytałam i polubiłam bardzo. Na Hobbitowej trylogii nie byłam w kinie, po tym, jak się wcześniej porwałam na Władcę Pierścieni i moja dupa nie była w stanie tyle czasu wysiedzieć. :D Za to w domu, jak mogę się zabunkrować po mojemu, rozprostować kości, kiedy potrzebuję, nie tracąc nic z filmu, to jak najbardziej. Fura popcornu i oglądamy. :)
    A tak w ogóle to doznałam olśnienia… Zawsze kupowaliśmy kinowe żarełko przed wejściem i zjadaliśmy w trakcie reklam. :D Teraz zakupy jedzeniowe będą na reklamach – trzeba z pożytkiem zagospodarować te trzydzieści minut. ;)

    Wszystkiego dobrego w Nowym Roku!

  3. ~alik · 31 grudnia 2014 Odpowiedz

    –niech Nowy Rok przyniesie Ci radość, miłość, pomyślność i spełnienie wszystkich marzeń, a gdy się one już spełnią, niech dorzuci garść nowych marzeń, bo tylko one nadają życiu sens!… po-ZDRÓWKA :)

  4. ~hegemon · 31 grudnia 2014 Odpowiedz

    I to była najlepsza recenzja Hobbita jaką przeczytałem w sieci. Przecież w oglądaniu filmów o to chodzi, aby się dobrze bawić, a nie sprostać czyimś oczekiwaniom.
    Jak najbardziej pozytywnego roku 2015, to już za chwilę :-)

  5. ~magdalena.w · 2 stycznia 2015 Odpowiedz

    Też byłam, zobaczyłam i zwyciężyłam ;)
    Hobbita widziałam i bardzo mi się podobał. Dobry film z tego gatunku :)
    Wszystkiego dobrego w NR.

  6. ~Enteralt · 2 stycznia 2015 Odpowiedz

    Film obejrzałam nieco wcześniej w Niemczech, jakoś szczególnie nie żałuję, ale poprzednia część zrobiła na mnie większe wrażenie. Ogólnie milej oglądało się serię „Władcy obrączki” niż Hobitowe przypowieści. To chyba tylko w ramach stworzenia sobie skali jedwabistości tego filmu :)

  7. ~Mona Lisa · 3 stycznia 2015 Odpowiedz

    Wszystkiego dobrego w Nowym Roku :-) ! Co do Tolkiena i hobbitów oraz innych postaci zasilających jego świat zaś – jakoś to nie moja bajka. Najważniejsze, że Ty tego seansu nie uważasz za stracony a co o nim myślą inni, to już naprawdę bez znaczenia. Pozdrawiam.

Zostaw odpowiedź