Wpis.Koza i metronom.

Tak, czytam czasem jakieś porady blogowe, nie żebym takich  potrzebował. Ale dotarło do mnie, że istnieją jakieś zasady w tym całym blogowaniu. Jedna z nich to taka że wpis fote posiadać powinien. U mnie posiada bo jak widzę coś ciekawego to uwieczniam. Ale żeby od razu pasowała do wpisu? Wcześniej tak było, ale ile ja się narobiłem żeby poszukać odpowiedniej foty na flickr? Ile mnie to kosztowało stresu i skrajnych emocji? Ile czasu zajmowało mi przypomnienie sobie hasła? Odpowiedź na wszystkie pytania:  … Dużo. Naprawdę dużo.

To pewno dlatego wcześniej wpisy ukazywały się tak rzadko. Przerastała mnie ta czynność, a przez to że rzadko występowała to zapominałem hasła. A jak to tak bez foty? Przecież są jakieś zasady .I tutaj kółko się zamyka. Aż w piątek zeszły 13tego powiedziałem dość.

Dlaczego, gdy wyprodukuje wpis o metronomie, na focie, która ma go zobrazować nie może być koza?

Metronom to narzędzie z którym postanowiłem się przeprosić. Niby gdzieś tam po drodze mojej „kariery” muzycznej kilka razy się spotkaliśmy. Były próby nawiązania dłuższej współpracy jednak jakoś tak… z mojej winy,teraz to wiem, nie było tej chemii…

Dzisiaj tak przez godzinę każdego dnia dzielnie współpracujemy.Korzyść z tego jednostronna czyli moja. Ja zapodam  tempo on równo je wystukuje . On je wystukuje a ja robię co mogę żeby nie zgubić żadnego akcentu,  żeby nie przyspieszyć,  żeby solidnie poćwiczyć. Żeby równo mknąć przez kolejne takty w kolejnym kawałku na YouTube.

Motywacyjne dla mnie dla Was koza z safari w Świerkocinie.

2 komentarzy

  1. ~Paulina · 19 maja 2016 Odpowiedz

    Good photo jest must have tego sezonu. Koza nawet fotogeniczna :)
    Pozdrawiam

    • uglywriter · 21 maja 2016 Odpowiedz

      Te „kosiarki” są bardzo pocieszne.W sumie to jest safari w tym Świerkocinie a jednak te kozy tam wymiatają jak lemur w Madagaskar :D

Zostaw odpowiedź