Pompuj młody.

 

Człowiek, który nie wie co ze sobą zrobić wykonuje rozkazy tych, którzy wiedza co zrobić z Nim.

Taka myśl krąży za mną od jakiego czasu i poniekąd jest związana z tym co dzisiaj na tapecie. Wykonałem dzisiaj 100 pompek. Mało tego wczoraj też i przed przed wczoraj także. W styczniu 40 wiosen będzie na liczniku a jakoś to nie dociera do mnie. Jak miło, naprawdę polecam, to tylko pompki. Nie potrzebujesz karnetu na siłownię, Chodakowskiej, trenerów personalnych, którzy za kasę powiedzą Ci to co sam już w głębi wiesz. Ja Ci powiem to za darmo: rób pompki, codziennie. Wystarczy :)

A na zdjęciu taka siłownia na powietrzu. Też się przydaje. Wiesz mi :) Sprawdziłem ja wielokrotnie.

7 komentarzy

  1. ~Paweł · 29 czerwca 2017 Odpowiedz

    Pompki i podciąganie najlepsze! A jak przyjemnie letnim porankiem trening robić na trawie ^^

  2. ~Paulina · 29 czerwca 2017 Odpowiedz

    Dla chcącego nic trudnego. Dla leniwych każda wymówka jest dobra. Z drugiej strony jak ktoś czegoś nie robi/nie chce/mawczterechliterach to znaczy, że tego nie potrzebuje – jego sprawa. Nie ma co troszczyć się(przesadnie) o innych ☺
    40-tka to dobra cyfra. Parzysta, a parzyste są najbardziej korzystne. Pozdrawiam

  3. ~Justyna · 30 czerwca 2017 Odpowiedz

    Ha ha. W życiu nie zrobiłam ani jednej pompki. Wierzę, że nie potrzeba trenera, by być na diecie lub ćwiczyć. Potrzeba za to silnej woli. Moja raczkuje, ale jestem na dobrej drodze. Z ćwiczeń najbardziej lubię szlifowanie mebli ;-) Dobra jestem w spacerach. 40-stka to dobry wiek na zmiany :-)

  4. ~Tata Szymona · 4 lipca 2017 Odpowiedz

    Myślę, że pompki to jest takie coś, co mogłoby mnie zabić. O tak po prostu zabić. Najpierw zrobiłbym te… kilkanaście podciągając może do dwudziestu, a potem koniec, kaplica i następnego dnia zakwasy takie, że właśnie nic, tylko nóż wziąć i skrócić swoje męki. Heh, co ja piszę tutaj… a jednak to prawda, cóż, kondycja leży i umiera.

    Ale znów zacząłem biegać. Dzisiaj biegałem rano. A potem podjechałem do sklepu i kupiłem sobie wiśniowe galaretki. Jedna już czeka w lodówce na wieczór. I tak sobie myślę, że na pewno jedna dziennie. Jak nie dwie, na rano i na wieczór. Bo chcę biegać. Bo daje mi to psychicznego kopa, jakbym wcisnął klawisz „delete” albo chociaż „pause”. Tylko trzeba chociaż o kolana zadbać. I będzie dobrze.

    • uglywriter · 8 lipca 2017 Odpowiedz

      Endorfiny działają :) Mi żelatyna robi dobrze trochę śmieszne, że polecił mi to pewien „szaman” uzdrowiciel-zielarz a nie żaden sportowiec :)Co do kolona to po bieganiu często smaruje nogi po prostu woda utleniona:)

  5. ~JukksSarasti · 12 lipca 2017 Odpowiedz

    Normalnej pompki w życiu nie zrobiłam. Ani jednej. Bieganie to zuo. Spacery to co innego, mogę kilometrami. I siłownie na powietrzu też są OK. Powstały dlatego, żebym nie mogła mówić, że poćwiczyłabym ale mi szkoda czasu na siłowni na to przebieranie się i takie tam. No i że szkoda forsy. To jak już nie mam wymówek to nie pozostaje nic innego jak przyznać wprost: jestem leniwa ;-)
    A trener jest potrzebny. Jeśliś chory i nie wszystko Ci wolno.

Zostaw odpowiedź