Pisarzem być.

Otworzyłem w OpenOffice dokument tekstowy, we właściwościach data utworzenia to 23.11.2005. No dajcie wiarę, przez tyle lat przewalał się z dysku na dysk z kompa na komp i teraz go przeglądam. Co to za zbieg okoliczności, że się nie zatracił. Szczęście niepojęte po prostu.

Jasne, że nie zaginał. Zawsze pilnowałem żeby…

BYŁ

Bo wiedziałem. Przyjdzie czas i pociągnę dalej ten temat, to pisanie. Powieść pisałem.

Naczytałem się Stefana Kinga od horrorów i ja też, ja też tak będę – i pisałem. Żyłem , oddychałem tymi postaciami, sceny jak kadry z filmu w głowie przelatywały aż wszystko ucichło. Praca na etat zabiła we mnie pasje tworzenia.A raczej pisania . Muzykowałem w kilku zespołach lokalnych. Ten folder z moim pisaniem przetrwał właśnie po to żeby go zapełnić dalej pasją, aktem tworzenia. Wskrzesić go.Odpalić na nowo.

Z drugiej strony: po co? Dzisiaj wszyscy jesteśmy blogerami, każdy coś tam pisze. Wszystkie pogodynki wydały swoje książki. Kolesie nagrywający swoje pompki na YouTuba też już maja swoje książki. Tyle papieru zmarnowane.

To odpowiem sam sobie i Tobie jeszcze.Bo jest radość gdy czytam moje wypociny zapoczątkowane 23.11.2005 Koszmarne to i ciężkie w czytaniu ale… pomył dobry. Tylko ująć go w inna rzeczywistość inne…ah… znów to czuje :) Oby to nie była sprawka piwa , które czekało w lodówce kilka miesięcy na okazje. No i jest. Szczególna.

uglywriter

4 komentarzy

  1. ~demirja · 12 lipca 2017 Odpowiedz

    zdecydowanie, praca na etacie zabija wszystko… powoli, niepostrzeżenie, dzień po dniu, aż człowiek się budzi, szary i bezbarwny… zupełnie jak papier toaletowy w PRLu

    • uglywriter · 15 lipca 2017 Odpowiedz

      Jakaś odskocznia po godzinach, która dobrze resetuje „system” jak najbardziej wskazana:)

  2. ~Tata Szymona · 15 lipca 2017 Odpowiedz

    Doskonale wiem, co czujesz. W mojej „Chmurze” mam twory, które powstały kilka, nawet kilkanaście lat temu. Czasami wracam, patrzę i nie wierzę, a w głowie burza, coś w stylu „matko boska, jak ja mogłem coś takiego napisać…” ? I potem zaczynam pisać, poprawiać, korygować, w końcu rzucam gdzieś w kąt, pytając się: no po co, dla kogo?

    A potem właśnie przychodzi myśl, że po prostu dla siebie. I tak sobie piszę kilka różnych wątków jednocześnie po kawałku. Dla siebie i dla swojej własnej pasji.

Odpowiedz na „uglywriterAnuluj komentarz