Złoty środek

Po przeczytaniu 67  stron mojej „powieści”,  która zacząłem pisać w 2005, ruszyłem dalej z tym moim pisaniem. Oczywiście nie wykorzystam całego tekstu, bo większość jest raczej wątpliwa, ale sam pomysł dobry. Nikt podobnego nie przekuł na książkę, a przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo.

Teraz logistyka. Pracuje ostatnimi czasy na dwie zmiany. W zeszłym tygodniu wstawaniem o 4:00 rozbudziłem ten mój głód pisania na dobre, spóźniając się notorycznie do pracy. Przynęta zarzucona. Historia pisze się na nowo.
W tym tygodniu tyrka na drugą zmianę i dobrze bo ogarniam temat szybciej. Mogę się zamknąć w pracy i przez godzinę a nawet dłużej odkrywać kolejne akapity mojej powieści. A o 6:00 pobudka do 10:00 mogę pisać w spokoju, zanim Fiołka wstanie. Pisanie po nocy wydaje mi się mniej efektywne, ale i tak spróbuję tej opcji żeby znaleźć swój złoty środek. Jestem zadowolony. Znowu czuję ten ogień, to podniecenie podczas tworzenia.

Motywacyjne przeczytałem sporo wywiadów z pisarzami. Np z literackim terminatorem Remigiuszem Mrozem. Kto wie ten wie.

6 komentarzy

  1. Fortis · 18 lipca 2017 Odpowiedz

    Powodzenia w dalszym pisaniu!

  2. ~demirja · 18 lipca 2017 Odpowiedz

    …. a mnie się literki rozbiegły po kątach i zupełnie nie mam zacięcia żeby za nimi biegać… brak mi samo motywacji, czy jak kto woli, weny.

  3. ~Tata Szymona · 25 lipca 2017 Odpowiedz

    Powodzenia. Ja generalnie piszę mobilnie, w google’owej Chmurze, więc w każdej niemal chwili wolnej, gdy tylko wpadnie mi do głowy jakiś pomysł, coś dopisuję w dwóch, trzech tekstach jednocześnie. Zresztą, jeden tekst ostatnio skończyłem nawet i teraz cyklicznie publikują się na zaprzyjaźnionym portalu związanym z pisaniem. Zobaczymy, co z tego będzie.

Odpowiedz na „uglywriterAnuluj komentarz