Pobudka 4:45. Podlewam paprotke.

Ostatnio ze znajomymi opowiadaliśmy sobie o różnych metodach powstań porannych. Zacznijmy od czegoś odjechanego. Znam faceta, który każdy dzień zaczyna od biegu na 10 km, każdy dzień. Dla mnie to coś kosmicznego dla niego to już nudne. Tak, nudne. Może niech tak czołga się dwa kilometry po osiedlu  przed pracą.Takie dłuższe bieganie to mój cel, który ciągle mi umyka a dla niego to nudne ?!?!

 Ale zaraz, to o co w tym chodzi? Osiągasz coś i zaczyna Ci to powszednieć. Kupujesz nowe auto, jest najlepsze na świecie. Mija pół roku. Tak, mam auto jeżdżę sobie. I to by było na tyle. Fajnie jeśli nie muszę zbyt często mechanika odwiedzać.

To po co pędzić, zdobywać i mieć lepsze niż sąsiad ? Dla chwili uniesienia,  często związanej  z konkretnym minusem na koncie i dojechanym zdrowiem. Bo konsumpcjonizm trzeba nępdzać? Bo jak nie kupisz to ktoś inny nie będzie miał pracy? I dobrze. Niech wszystko stanie. Nauczymy się żyć inaczej. Potrafimy się przystosować tylko Nam się nie chce. Bo po co zaczynać skoro podejrzewamy że Nam się to znudzi. Człowieki to dziwne istoty a może ja jestem burak.

Tych sposobów na poranne ruszenie było jeszcze kilka.Pochwale się swoim:robię sobie lodowaty  prysznic i jestem gotowy do walki. I zazwyczaj rowerem pędzę na złamanie karku.Muniek Rdzawy Prawie Dwudziestoletni ma wolne. Nie ma monety na ubezpieczenie.

A tak z gorących newsów to matka dzwoni:

- Przyjedz do Nas sokowirówkę Wam kupiliśmy.

- Ale, mamo…

- Przyjedz, przyjedz będziesz robił sobie sok z ziemniaków co kiedyś tak piłeś.

-W sumie…

Sok z ziemniaków na co jest dobry to nie będę tłumaczył bo to nie  blog felczera. Potrafię  w ciągu dnia zjeść jednego ziemniaka surowego. A po co to zachęcam do odkopania tej wiedzy samemu.

Świebodzin dnia 28.08.17

Rozpadający się pomost w Łagowie Lubuskim.Ciekawe czy jeszcze istnieje.

9 komentarzy

  1. ~Tata Szymona · 28 sierpnia 2017 Odpowiedz

    Hmm… Sok z ziemniaka…? Ale że masz na myśli coś takiego:

    http://luxury.winestory.pl/wp-content/uploads/2011/08/w%C3%B3dka-m%C5%82ody-ziemniak.jpg

    ??

    U mnie wstawanie to jest koszmar. K-o-s-z-m-a-r. Nie da się tak od razu, na pierwszy dzwonek. Nie jestem w stanie. Nie da się. Telefon zawsze ma dwie drzemki, po trzeciej, żeby wyłączyć coraz głośniej napier… ce dźwięki ulubionego, energetycznego kawałka, to trzeba matematyczne zadanie rozwiązać. Koszmar. A bieganie rano? Prysznic? Nie… nie ma na to czasu. Wstaję po tych drzemkach i matematycznych obliczeniach, po pieczywo do sklepu, śniadanie dla rodzinki i potem już w Fabiankę i do pracy.

    A co gorsza, to wszystko już mi się zacznie za kilka dni. Aż strach myśleć. Brrr…

  2. ~demirja · 29 sierpnia 2017 Odpowiedz

    Ogólnie mnie do życia niewiele potrzeba. 3,5 roku bez lodówki, a teraz mam w niej głównie światło. 3 lata bez samochodu, ale powiedzmy szczerze, to mnie akurat ogranicza, zwłaszcza, że komunikacja publiczna przestaje u nas istnieć, a i z publiczną prywatną bywa różnie. Sorry, ale są miejsca gdzie rowerem jest za daleko, a poza tym, akurat z tym jednośladem nam jest wyjątkowo nie po drodze.

    Z ziemniakami surowymi jednak bym uważała, to mimo wszystko psiankowate są.

    • uglywriter · 30 sierpnia 2017 Odpowiedz

      Auto na dłuższe wycieczki zawsze.Lubie jazdę samochodem.Lubie klasyczne auta.Żadnych jeżdżących komputerów.

  3. Seeker · 29 sierpnia 2017 Odpowiedz

    Mi mama mówiła, że kiedyś jadło się surowe ziemniaki, żeby dostać skrętu kiszek i mieć wymówkę przed pójściem do szkoły/pracy… Więc mamy jakieś sprzeczne info :P

    Dla mnie bieganie też jest nudne. Do tego stopnia nudne, że zdarzyło mi się pobiec może 3 razy w swoim życiu hehe :P

  4. ~boja · 29 sierpnia 2017 Odpowiedz

    Ja wstawanie reguluję piwem:
    Jedno przed spaniem – pobudka 5.00
    Dwa piwa – 4.00
    Zero piw – 7.00
    Skuteczne i precyzyjne!

Zostaw odpowiedź