Mam dwie stówy na Islandię

Wiecie że co osiemnasta osoba na Islandii to nasz rodak? Fajnie tam. Tzn z tego co widziałem w necie. Bo tak sobie przez internet świat oglądam. I tak sobie pomyślałem a przydałoby się ruszyć dupę. Właśnie tam.  Patrzę na swoje oszczędności w tym miesiącu to 230 zł da radę odłożyć. I to by było na tyle jeśli chodzi o oszczędności w ogóle.

Minuta milczenia.

Także ten. To raczej pracusiowo tam pojechać trzeba bo turystycznie to tak średnio się uda. Ale żeby tam dojechać potrzeba więcej monet niż 230.

Jestem atakowany kredytami z każdej strony. Raz powiedziałem że więcej kredytów nie wezmę chyba że od siebie. Mogę kredytować się ze swoich oszczędności i to na procent. Ustalmy 10procent. Jest plan trzymaj się realizacji.

Taki plan wymyśliłem już kilka lat temu. A moja poducha finansowa to 230 zł. Czyli jak pożyczę z tej kasy 30zl żeby zatankować LPG do Muniek Rdzawy Prawie Dwudziestoletni to oddać trzeba 33zl. Jak będę pożyczał  od siebie to odsetki przybliża mnie do Islandii. Oprócz tego trzeba co miesiąc dorzucić chociaż te 230 z wypłaty. Ciekawe czy mnie za to zamkną własnie wymyśliłem swój bank prywatny.

 Startowałem z tym projektem kilka razy i dupa. Nawet karta kredytowa do spłacenia(przemilczę ile) i 1397 kredytu jeszcze. Ale wtedy nie wiedziałem co to jest minimalizm. Z czym to się je i jak wartościować użyteczność, potrzebowanie rzeczy. Teraz wiem że w kraju w którym ceny nie są adekwatne do zarobków łatwo być jak ten minimalista. Ba, spuszczasz tym stres , ciśnienie ciągłego bycia w trybie walki o kasę. Można zluzować. Można.

Gdy tak przemyśle te wszystkie debety, kredyty brane przez całe moje zawodowe życie to wychodzi że więcej niż 50% była zbędna. Już dawno byłbym na Islandii. Sporo przemyśleń mam w tym kierunku. Nie upcham tego w jednym wpisie. Będą ciągi dalsze.

Skasowałem kilka zbędnych nawyków zakupowych , które po przemyśleniu, myślenie się przydaje, okazały się głupie na maksa i nie dodające żadnej wartości do mojego życia. Co ja chciałem i po kiego grzyba?

Teraz ZUS rozsyła te pisemka na których wylicza prognozowana emeryturę i ile już się uzbierało. Po 17 latach pracy mam tych cyferek tyle że przyjdzie mi uprawiać ekstremalna odmianę minimalizmu jako Don Seniore. Kto wie może po opłaceniu rachunków przyjdzie mi się odżywiać światłem i łapać deszczówkę jak roślinki. Coś tam ćwiczę w tym kierunku 40 godzinny post znoszę bardzo dobrze. Kredytując się z własnych oszczędności emerytura będzie godziwie wspierana.

Także ten. Islandia, Filipiny też były w planach przy próbach odpalanie swojego banku.Bieszczady.W końcu w te Bieszczady na kilka tygodni by się przydało.

230 zł to mój kapitał bankowy na dziś
Świebodzin 02.09.17.

 

Plaża w Nowej Wiosce przerwa w siatę.

 

6 komentarzy

  1. ~boja · 2 września 2017 Odpowiedz

    Wygląda na to, że zanim wypracujesz fundusze na Islandię, to już co drugi mieszkaniec Islandii będzie naszym rodakiem. Czy warto będzie wtedy tam jechać?

  2. ~Ultra · 2 września 2017 Odpowiedz

    Ciemno przez pół roku, zimno przez cały rok, praca jest, ale przy patroszeniu ryb, nie lepiej cieplejszy klimat wybrać? Myśl o tego typu oszczędnościach uznaję za niezwykle rozsądną.
    Pozdrawiam

  3. ~demirja · 6 września 2017 Odpowiedz

    To i tak jesteś o 230 lepszy ode mnie.
    Natomiast ja jestem lepsza od ciebie, gdyż nie zaciągałam kredytów tylko uprawiałam minibankowanie odkładające, ale i to do czasu… jak już wzięłam kredyt, a właściwie dwa, to po całości i miłość do banku wyznałam na jakieś 25 lat… ten mniejszy mam do spłacenia jeszcze do przyszłorocznego lata, a ten drugi…. szczerze – liczę na dodruk pieniędzy i galopującą inflację :) … przy takim pomyślnym ekonomicznym założeniu (pomyślnym z mojego punktu widzenia) … to zastanowię się nad dodatkowym kredytem na auto albo na turystyczny wypad… może nie na Islandię, ale na taką Nową Zelandię :) :) bo czemu nie ;)

Zostaw odpowiedź