Wyhoduj sobie czajnik

Gdy tak stałem w kolejce do kasy z nowiutkim czajnikiem elektrycznym (trzecim nowiutkim,  bo te sprzęty maja to do siebie, że zazwyczaj po dwóch a maks trzech miesiącach odmawiają posłuszeństwa i przestają mi gotować wodę) nagle mnie olśniło.

-130 złotych proszę – oznajmiła kasjerka.
-Nie.
-Słucham? – spytała przestraszona, szukając wzrokiem ochroniarza.
-Nie, dziękuje.

I wyszedłem. Bez czajnika oczywiście. No bo… kurde moll Chopina!

Z jednej strony rozumiem – firmy muszą produkować buble, które szybko się psuja dzięki czemu ciągle sprzedają nowe. Co to za interes wyprodukować czajnik elektryczny działający tak ze 20 lat? Ale w końcu człowiek traci cierpliwość.

Jesteśmy otoczeni przez szybko psujące się sprzęty i urządzenia. Firmy zarabiają na serwisach i sprzedaży kolejnych bubli, ale oczywiście nie przyznają się do tego. Ich produkty są najbardziej zajebiste na świecie. U producentów kasa się zgadza – zarabiają na swojej „zajebistości”, u konsumentów nie bardzo – tracą kasę na buble.

A tak w ogóle to skąd ten czajnik elektryczny?! U moich rodziców w kuchni ciągle ten sam czajnik, zwykły taki, na gaz, który dobrze służy od dobrych paru lat. A ja kilka razy w roku biegam do marketu po plastikowy badziew. Dla wygody, bo przecież szybciej się ugotuje i tak fajnie wygląda przecież. Koniec z tym.

Wychodząc z marketu udałem się na nasz ryneczek, targowisko miejskie,  tam zakupiłem bardzo fajny czajnik, zwykły z drewniana rączką. Gdy pierwszy raz zagwizdał to radość nastała jak po wygranym meczu. 1:0 dla mnie :)

A na tym filmiku najpierw jest gadająca kukiełka, później długowłosy facet mówi jak wyhodować sobie czajnik. Ciekawostka taka.

 

8 komentarzy

  1. ~demirja · 19 października 2017 Odpowiedz

    :) od lat omijam elektryczne czajniki i mam taki z gwizdkiem :) choć akurat właśnie dogorywa, ale po blisko 6 latach codziennej, wielokrotnej współpracy i kilku przegrzaniach (gdy o nim się zapomniało) to nic nadzwyczajnego chyba :)

  2. ~Tata Szymona · 25 października 2017 Odpowiedz

    My akurat mamy elektryczny, ale trafił się nam taki z długim terminem przydatności ;-). Jednak tak, masz sto procent racji. Sprzęty są robione tak, by umierały dwa dni po dwóch latach gwarancji. Czasem dłużej, w nielicznych przypadkach. Tylko potem wszystko wygląda tak, jak zdjęciu, które dodałeś. Elektrośmieci… Leżą, chociaż przecież gdyby kable były o 0,01mm grubsze, wytrzymały by rok dłużej, może więcej. Ale to już by się nie kalkulowało. Gdyby część wrażliwa na wysoką temperaturę w telewizorze zamontowana byłaby nieco dalej od przetwornika prądu, który się nagrzewa, też wszystko działało by lepiej. Tylko szkoda kasy (producenta).

  3. ~Tata Szymona · 3 listopada 2017 Odpowiedz

    Jak to nie ma sensu dla dobra ludzkości? Oczywiście, że ma! Problem polega na tym, że dla ludzkości mocno wysegregowanej – producentów i właścicieli firm produkujących sprzęty ;P

  4. Seeker · 5 listopada 2017 Odpowiedz

    Gdyby mnie taki gwizd rano zbudził, to nie wiem kto lub co by pierwsze oberwało… Mąż, syn, czy czajnik.

  5. Seeker · 5 listopada 2017 Odpowiedz

    Gdyby mnie taki gwizd rano zbudził, to nie wiem kto lub co by pierwsze oberwało… Mąż, syn, czy czajnik.

Zostaw odpowiedź